czwartek, 18 lipca 2019

WARSZAWA - GRAN CANARIA



W końcu doczekaliśmy się wakacji. Jutro wyjeżdżamy. Dzisiaj jeszcze pakowanie, którego nie znoszę, ale trudno jak trzeba to trzeba. Tym razem niestety nie mamy wylotu z Wrocławia tylko musimy pojechać do Warszawy. Planujemy wyjechać o 9.00. Wylot mamy o 18.15.
Lecimy w składzie 6-cio osobowym, z Rodzinką Męża. Tak sobie uzmysłowiłam, że jest to nasz trzeci taki dłuższy wspólny wyjazd i znowu jedna z Wysp Kanaryjskich:). Najpierw w tym składzie lecieliśmy na Lanzarote, potem na Teneryfę, teraz na Gran Canarię. Może z tą różnicą, że teraz pierwszy raz lecimy na Wyspy Kanaryjskie latem. Szkoda, że nie mogę psiaka zabrać bo zawsze zanim tęsknię. Do Leona przyjedzie moja Mama, także lepszej opiekunki nie trzeba:)

środa, 10 lipca 2019

SANTORINI - OIA



Oto moje wymarzone, wyśnione, wyczekane Santorini wchodzące w skład Cyklad i cudowna Oia. Wiem, pewnie niektórzy powiedzą, że ta wyspa jest przereklamowana, pełna ludzi i tandetnych pamiątek. te ostatnie są wszędzie, ludzi jest rzeczywiście dużo, jak w każdym słynnym miejscu, natomiast czy jest przereklamowana? DLA MNIE ABSOLUTNIE NIE. Być może jeśli marzysz o jakimś miejscu i w końcu tam jesteś, widzisz to na własne oczy, nic i nikt nie jest w stanie Ci tego popsuć:)

poniedziałek, 8 lipca 2019

SANTORINI - organizacja wyjazdu z Krety



Jeszcze jako nastolatka marzyłam o podróżowaniu co w tamtych czasach naprawdę mogło być tylko marzeniem. Pamiętam, że mając piętnaście lat oglądałam film dla młodzieży, który szalenie mi się wtedy podobał, (do dzisiaj pamiętam jego tytuł - "Beatris moja miłość"). Akcja filmu toczyła się w Hiszpanii i wtedy zakochałam się w tym kraju. Największe wrażenie zrobiły na mnie widoki, roślinność no i te palmy!!! Zapragnęłam wtedy tam pojechać i miałam takie sobie wariackie i śmieszne marzenie żeby taką palmę po prostu objąć. Moje marzenie spełniło się dziewięć lat później kiedy pojechaliśmy do Hiszpanii w podróż poślubną. Oczywiście palmę objęłam i to nie jedną, a wszystko zostało uwiecznione na zdjęciach, które wtedy się wywoływało:) 
A potem przyszły kolejne marzenia, ale trzy stały się prawie moją obsesją. Pierwsza to była Toskania. Toskania została przez nas zjeżdżona wzdłuż i wszerz chociaż i tak jeszcze wiele by się znalazło do zobaczenia. Byliśmy tam pięć razy. Cztery razy po dwa tygodnie i raz będąc na wakacjach w Umbrii pojechaliśmy zobaczyć ponownie cudowną Val de Orcia. 
Kolejnym marzeniem było Wybrzeże Amalfi i romantyczne Positano. I chociaż los niestety nie był dla mnie łaskawy tego roku, ponieważ w marcu poważnie złamałam nogę to i tak tam pojechałam, chociaż jeszcze z jedną kulą. Dlatego tutaj mam trochę niedosyt, bo nie wszystko zobaczyłam, ale marzenie spełniłam. Jeszcze przyjdzie czas aby Amalfi powtórzyć. No i oczywiście wiadomo, że Włochy są moją ogromną miłością i drugą ojczyzną:) Ale mi się na wspomnienia wzięło;) 
Trzecim ostatnim marzeniem była grecka wyspa Santorini. Długo na nią czekałam, ale spełniło się moje trzecie wielkie marzenie. Niestety tylko na jeden dzień, bo popłynęliśmy tam spędzając wakacje na Krecie. Była to tylko namiastka, ale sam fakt, że mogłam to wszystko zobaczyć na własne oczy i tak było dla mnie ogromną radością. Teraz chciałabym tam pojechać na tydzień, pożyczyć auto i pozwiedzać to czego jeszcze nie widziałam. No i oczywiście znaleźć się w OIA o świcie kiedy wstaje słońce, nie ma jeszcze turystów i zobaczyć ją taką piękną, niezmąconą hałasem i tłokiem, taką spokojną, romantyczną i bez pośpiechu porobić zdjęcia. Kto wie, może kiedyś:)
No dobrze teraz może wróćmy do tematu:)))