poniedziałek, 25 listopada 2019

COMINO - Błękitna Laguna


Comino jest trzecią co do wielkości wyspą Malty i najmniejszą z zamieszkanych. Dane z 2018 roku podają, że mieszka na tej wyspie tylko jedna rodzina składająca się z trzech osób. Nieźle co? Taki raj mieć tylko dla siebie...Comino to niecałe 3 km kwadratowe.
Z Malty najpierw musimy dojechać do miasta Cirkewwa, tam obok wejścia na prom znajduje nie mała budka, w której sprzedawane są bilety na Comino. Transport jest różny, my płynęliśmy wycieczkowym jachtem co też było nie lada atrakcją. Wokół nas błękitna woda, a my pędzimy rozpryskując ją dookoła i przy okazji tworząc sobie cudowną bryzę. Na pokładzie gra dość głośno muzyka, więc można poczuć się jakby luksusowo;) 
Bilet dla osoby dorosłej kosztuje 10 euro, a rejs trwa 20 minut. 

czwartek, 7 listopada 2019

GOZO - MARSALFORN BAY i saliny


Malsalforn to najpopularniejszy kurort na Gozo. Kiedyś było to miasteczko rybaków. Jest to jedna z ulubionych miejscowości turystycznych, ponieważ posiada malowniczy mały port, który przy brzegu usiany jest restauracjami znajdującymi się głównie na świeżym powietrzu.

poniedziałek, 28 października 2019

GOZO - DWEJRA i WINDOW AZZURO, którego już nie ma.


Następnym naszym przystankiem na Gozo była zatoka Dwejra i Lazurowe Okno. 
Niestety mogliśmy już tylko obejrzeć to co po nim zostało.


poniedziałek, 21 października 2019

GOZO - Bazylika Ta Pinu


Po zwiedzaniu stolicy Gozo, nasz pan kierowca zawiózł nas do bazyliki Ta Pinu. Podobno większość  odwiedzających stanowią tutaj wycieczki fakultatywne. Prywatnych samochodów jest niewiele i pewnie dlatego poza jednym autokarem, który zbierał się do odjazdu było tu bardzo spokojnie. Przynajmniej w momencie naszych odwiedzin. Komfort zwiedzania był rewelacyjny.

piątek, 4 października 2019

GOZO - VICTORIA


Zaczynamy, więc opowieść o wyspie Gozo, która należy do Archipelagu Wysp Maltańskich. Aby dostać się na prom musieliśmy najpierw dojechać autobusem 221 do miejscowości Cirkewwa. Autobus miał jechać 25 minut, a podróż trwała godzinę. Nie było miejsc siedzących, staliśmy więc całą drogę w tłoku, jedyny plus to taki, że przez to autobus nie zatrzymywał się już na przystankach. Droga jednak nie należała do przyjemnych, zwłaszcza kiedy autobus wspinał się pod górę ledwo zipiąc.