czwartek, 3 sierpnia 2017

WENECJO odkrywaj się przed nami. DZIELNICA ŻYDOWSKA.


Zadziwiające, że ktoś może zastanawiać się co można robić przez tydzień w Wenecji. A byli tacy, uwierzcie mi. My nie jesteśmy z tych co odhaczają i jeśli podoba nam się jakieś miejsce chcemy je  poznać, a nie przez nie przelecieć, zaliczyć i potem powiedzieć....byliśmy. Być, a poznać to dwie różne rzeczy. Być to po prostu być, a poznać to zagłębić się w to miejsce, poczuć jego oddech, atmosferę, życie w nim.

Naszym celem była na ten dzień dzielnica żydowska, którą zawsze chciałam w Wenecji zobaczyć. To jednak nie przeszkodziło nam w snuciu się po mieście i zbieraniu wspomnień z tego wyjazdu.


We Włoszech często kamienice są od siebie w tak niewielkiej odległości, że możemy jednocześnie dotknąć dwóch budynków stojących naprzeciwko siebie. Budowano tak po to aby w ten sposób zapewnić mieszkańcom jak najwięcej cienia w tym słonecznym gorącym kraju.


Po drodze mijaliśmy sklepy, piękne artystyczne wystawy, tysiące masek weneckich i kolorowy pięknie zaaranżowany targ. Czy coś takiego można zobaczyć na jednodniowej wycieczce?


Te przepiękne wąskie uliczki, poprzecinane ślicznymi zaokrąglonymi, romantycznymi mostkami zawsze mnie zachwycały. Jak ich nie kochać, jak nie kochać tego miasta, zupełnie innego niż wszystkie inne na świecie. Tylko Italia mogła stworzyć coś czego nie da się opisać słowami! 


Po drodze spotkaliśmy sklep, w którym pani sama wykonywała maski. Cóż bardziej naturalnego w tym miejscu?


Takie snucie się w tak pięknym miejscu ma niepowtarzalną wartość. Uczucie, które na zawsze chyba zapada w pamięć i ciągle słyszysz ten szum silników, głosy gondolierów, uderzającą o brzeg wodę. Czujesz to gorące słońce na sobie i myślisz, tak wygląda raj. Dla mnie Italia jest rajem, to moja druga ojczyzna.


Tyle się tutaj dzieje. Nie widziałam tego będąc 4 lata temu i 20 lat temu. Liznęłam wtedy Wenecję, nie byłam jej częścią, teraz wiedziałam, że mój odbiór będzie zupełnie inny, chociaż już po pierwszej wizycie w tym mieście byłam w nim zakochana.


I tak delektując się codziennością Wenecji doszliśmy do dzielnicy żydowskiej. Dzielnicy, którą chciałam zobaczyć, ale nie wiedziałam czy kiedyś będzie mi to dane. Marzenia się spełniają, wierzcie w to, to nasz siła!


Niesamowity jest kontrast kiedy nagle znajdujesz się w Ghetto. Nagle wszystko jakby umilkło, zastajesz ciszę, niewielu turystów i jakby inną Wenecję. To weneckie ghetto to pierwsze w dziejach zachodniej cywilizacji. Początkowo Żydzi zostali osiedleni w Ghetto Nuovo, które charakteryzowało się niską zabudową. Nocą zamykano bramy i prawdopodobnie podnoszono zwodzony most. 1866 roku ludność dostała zezwolenie na swobodny przepływ osób. Żydom przyznano wówczas takie samo prawo jak pozostałym Wenecjanom. Dzisiaj to miejsce ma jednak inną atmosferą niż w gwarnej turystycznej Wenecji.


Polecam Wam wędrówkę do dzielnicy żydowskiej, ponieważ jest to trochę inne miejsce niż to, które znacie z wycieczek jednodniowych.


Delektowaliśmy się ciszą i spokojem tej dzielnicy, ale w pewnym momencie zabrakło nam Wenecji zanoszącej się dźwiękami silników i pływających gondoli. Ruszyliśmy, więc dalej przed siebie.


Kiedy staliśmy w tym miejscu na niewielkim moście nasze wrażenie było takie, że w tym miejscu kończy się Wenecja. Wrażenie niesamowite i niepowtarzalne.


Zobaczcie jak tu pusto, a to dalej Wenecja. Ile jest takich miejsc w tym mieście, spokojnych z dala od turystów i ich aparatów. Z daleka od słynnych miejsc, a jednak tak tu fantastycznie i bajkowo.


I tak spacerując po ulicach, uliczkach i mostkach znaleźliśmy świetną knajpkę, która stała się naszą ulubioną. Tutaj najlepszy był szprycer, atmosfera, przemili kelnerzy i wiecznie towarzyszące nam gołębie.


To było miejsce gdzie gołębie suszyły sobie skrzydełka i spektakularnie rozkładały je na słońcu.


Czy to Prowansja? Nie to dalej Wenecja:)


Przygotowani na upał Włosi zawsze znajdą na niego sposób.


I tak mi było tutaj dobrze!:)))


Tak czy siak wiadomo było, że w końcu znajdziemy się w bardziej zaludnionej Wenecji, gdzie mieszkańcy z niecierpliwością wymijają spacerujących turystów.


I znowu te magiczne sklepy, magiczne wystawy, magiczna Wenecja!!!


To miasto ma w sobie tyle tajemnic i tyle magii, że słowa niestety są zbyt nieporadne aby to oddać. Coś dzieje się w naszym wnętrzu kiedy tu jesteśmy. Odradza się w nas zdolność postrzegania, chłonięcia, szczęścia. Myślicie, że Wenecja mogłaby być inna niż włoska? Nie sądzę, tylko ten naród potrafi stworzyć coś co ma w sobie taką tajemnice i magię.


Włoskie AMORE.


Chciałabym przyjeżdżać tutaj przynajmniej raz w roku i napawać oczy obrazem, którego nie znajdziecie nigdzie indziej.


Po tak długim spacerze trzeba było się w końcu posilić, wybraliśmy jedną z licznych restauracji znajdujących się w drodze powrotnej do naszego hotelu. Niestety wybór był fatalny. Jedzenie wprawdzie nie było niesmaczne, ale chcieli nas oszukać na 10 euro. Na szczęście w porę się zorientowałam, że coś tu nie gra i zapytałam panią co to jest za kwota. Nastąpiło lekkie zakłopotanie i oczywiście zmiana rachunku. Słowa przepraszam jednak nie usłyszeliśmy. Uważajcie na to, bo w włoskich dużych miastach często się to zdarza.


W tym miejscu restaurację Wam odradzam.


I tak po dniu pełnym wrażeń i słońca zasiedliśmy na naszym czarodziejskim pomoście i winem uczciliśmy koniec udanego dnia.


14 komentarzy:

  1. Beatko, rewelacyjna relacja. Dzięki Tobie będę wiedziała w przyszłości, co warto zobaczyć i na co zwrócić uwagę.
    Pozdrawiam Cię mocno i wracam do porządków. Mam przeszło 12 segregatorów dokumentów, które trzeba uporządkować...
    Buziaki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Basiu, miło wiedzieć, że blog komuś też się przyda;)
      Ojej współczuję nie znoszę robić porządków w dokumentach. Ostatnio jednak przy remoncie sypialni tak się za nie wzięłam, że została 1/4:)
      Buziaczki:)

      Usuń
  2. Smutna jest to historia, że już na początku XVI wieku Żydzi mieli ogranioczone prawa w Wenecji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w ogóle jest bardzo trudny temat.

      Usuń
  3. Byłam w Wenecji trzy razy i mogłabym tam znowu być. To miejsce ma niesamowitą magię i spacery po nim dają duża radości. Pięknie opisałaś i pokazałaś to na zdjęciach. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. To był też mój trzeci raz w Wenecji i chętnie bym już wróciła:)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  4. taki mialam odbior twojego bloga i twoich podrozy, ze sa skoncentrowane na szczegolach i delektowaniu sie byciem w danym miejscu
    takie sa twoje zdjecia
    ja Wenecje znam tylko z kilkugodzinnej wycieczki szkolnej ( jeszcze w LICEUM -upsssss ponad 20 lat temu) po ktorej to dlugo nie mialam ochoty wracac do Wloch
    teraz moze wroce ,raz jeszcze ale na narty
    ale nawet wtedy Wenecja mnie zachwycila i z niej akurat mam dobre wspomnienia



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po jednodniowej wycieczce, a zwłaszcza szkolnej wszystkiego może się odechcieć...Ale jak widzisz sama Wenecja jest w stanie przetrwać nawet to:)))
      Uwielbiam chłonąć miejsca dlatego do dużych miast wolę jechać na kilka dni, no chyba, że nie bardzo się da to i jednym dniem się zadowolę, ale na pewno nie w pędzie!Wolę mniej zobaczyć, ale złapać atmosferę:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Klimatyczne wąskie uliczki, romantyczne mostki, niewielkie sklepy z duszą, piękne artystyczne wystawy oraz niesamowite, przepełnione różnorodnymi kolorami targi. Niepowtarzalne miasto;) Polecam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Wenecja na pewno jest niepowtarzalna. Właściwie nie znam nikogo komu by się nie spodobała.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  6. Właśnie wróciłam z podróż poślubnej w Wenecji. Wycieczka Rewelacyjna! Żal było wyjeżdżać... Wszystko wokół mnie zachwycało,architektura, krajobrazowe uliczki, wystawy, pyszna kuchnia, przejażdżka gondolą! Ahh mogłabym wymieniać tak bez końca... Zakochałam się w tym mieście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno będziesz miała niezapomnianą podróż poślubną:) W takim mieście inaczej być nie może. W Wenecji bardzo i łatwo się zakochać!
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  7. My Wenecje zwiedzalismy na szybko - troche brakowalo mi czasu zeby nacieszyc sie jej urokiem i dokladnie obejrzec wszystko.

    OdpowiedzUsuń
  8. No właśnie w taki sposób zwiedziliśmy Wenecję dwa razy, więc zrodził się pomysł żeby tam trochę pomieszkać. Warto było, oj warto:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń