poniedziałek, 11 kwietnia 2016

PRAGA - dzień pierwszy


Tego lata raczej długo pospać się nie dało, ponieważ upał skutecznie wyganiał z łóżka. Nie ma tego złego, przynajmniej człowiek wcześniej zaczynał dzień. Po śniadaniu ruszyliśmy, więc na odkrywanie Pragi.

Najpierw musieliśmy się zająć nabyciem biletów, ponieważ zaplanowaliśmy poruszanie się po Pradze tylko komunikacją miejską.  W naszym hotelu wprawdzie można było je kupić, ale akurat tego ranka zostały już tylko dwa, a my potrzebowaliśmy trzy. Jednak po drugiej stronie ulicy, kilka kroków od hotelu znaleźliśmy sklep, w którym kupiliśmy bilety. Wybraliśmy trzydniowe, bo w Pradze byliśmy trzy pełne dni. Cena to 320 koron/os. Na tych biletach można poruszać się również metrem, dodatkowo mamy tu zapewniony wjazd kolejką na Wzgórze Petrin. 
Wsiedliśmy, więc do tramwaju, który przystawał pod naszym hotelem i pojechaliśmy przed siebie.
Za każdym razem kiedy wsiadałam do tramwaju, po prostu nie mogłam powstrzymać się od śmiechu kiedy widziałam ten napis:)))


Wysiedliśmy przy Placu Wacława i ruszyliśmy na spacer. 
Po drodze napotkaliśmy śliczny kościół św. Havla, z którego ambony wygłaszał kazania Jan Hus


Niestety nie można było wejść do środka, więc pstryknęłam fotkę wnętrza przez kraty.


Potem nieśpiesznie obeszliśmy tutejszy targ, na którym straszyły pamiątki, ale można było kupić też coś smacznego.


Mój Maż był już w Pradze, więc dla niego nie była to nowość, natomiast ja i Karolina gościłyśmy tu po raz pierwszy. Podekscytowana szłam w kierunku słynnego Rynku, nad którym górują strzeliste wieże Kościoła Tyńskiego. Jego budowę rozpoczęto w 1365 roku. Wieczorem kościół wygląda po prostu spektakularnie.


Znany na praskim Rynku jest również Ratusz Staromiejski ze swoim słynnym zegarem Orlojem, najstarszym tego rodzaju zegarem w Europie. O pełnej godzinie można obejrzeć tutaj poruszające się figurki dwunastu apostołów, więc przed zegarem gromadzi się ogromny tłum. Akurat na to przedstawienie powiedziałabym - wiele krzyku o nic. Natomiast sam zegar jest naprawdę wielkim dziełem


Rynek jest przepięknym miejscem, tętniącym życiem i niestety pełnym turystów. Tłum, który tam ujrzałam szczerze mnie przeraził.


Jak to zwykle bywa w takim miejscu można tu spotkać muzyków. Ci panowie grali naprawdę świetnie i z przyjemnością przystanęliśmy aby posłuchać muzyki w ich wykonaniu.


Choć nie jest to łatwe warto zatrzymać się tutaj na chwilę i spokojnie rozejrzeć się dookoła, ponieważ kamienice w Rynku są naprawdę dziełem sztuki.


Następnie przez wąski zaułek Tyn znajdujący się tuż obok kościoła przeszliśmy na plac, gdzie w XI wieku kupcy dobijali swoich interesów.


Najbardziej znaną budowlą w tym miejscu jest Tyński Dwór z przepiękną pochodzącą z 1560 roku loggią.


Po chwilowym odpoczynku na białych ławeczkach podążyliśmy w kierunku słynnego Mostu Karola, podziwiając po drodze przepiękne praskie kamienice.


Oczywiście nie mogło zabraknąć tutaj znanego wszystkim dzieciom krecika. Uwielbiałam tę bajkę i przemowy sympatycznego krecika, który np poszedł do raka uszyć sobie kalhoty s kapsami:)


Po drodze minęliśmy cukierkowy sklep z bardzo interesującym wnętrzem. Niestety kiedy chciałam zrobić wewnątrz zdjęcie, obsługująca w sklepie pani nie pozwoliła na to, czego nie rozumiem, bo ani to dzieło sztuki nie jest, a reklama chyba jak najbardziej. Jako, że mam duszę buntownika to pstryknęłam zdjęcie z ulicy:)


I tak oglądając i chłonąc po drodze wszystko wokół dotarliśmy do serca Pragi czyli Mostu Karola, z charakterystycznymi wieżami, który łączy dwie dzielnice - Mala Strana  i Stare Mesto.


Znany i podziwiany przez turystów z całego świata Most Karola jest jednym z najpiękniejszych średniowiecznych mostów w Europie. Podtrzymuje go 16 filarów, a wiecznie drepczący po nim turyści mają przed sobą pół kilometra spaceru przez ten piękny most. Przy takiej liczbie spacerowiczów nawet 10 metrów szerokości to za mało, cały czas ktoś się o siebie obija, a zrobienie zdjęcia tutaj to prawdziwe wyzwanie.


Most obfituje w przepiękne figury i lampy. Możemy podziwiać tutaj figurę św. Jana Nepomucena, której dotknięcie podobno przynosi szczęście, Chrystusa na krzyżu oraz wiele innych, przy których warto po prostu na chwilę się zatrzymać.


Przesiadują tutaj artyści pozwalając nam niespiesznie oglądać ich pracę.


Widoki z Mostu Karola są naprawdę rewelacyjne. Robienie zdjęć nie jest jednak łatwe, ponieważ każdy chce uwiecznić piękną panoramę i nie raz na zdjęciach mamy czyjąś głowę lub łokieć. Trzeba wykazać się tutaj dużą cierpliwością.


Przechodząc przez cały most wyszliśmy na przepiękną uliczkę z jeszcze piękniejszymi kamieniczkami. Kiedy jesteśmy już w tym miejscu warto zaznaczyć żeby absolutnie nie kupować picia zaraz za wyjściem z mostu, bowiem stoisko ma horrendalne ceny. Za małą butelkę wody mineralnej życzą sobie 100 koron, a parę kroków dalej znajduje się samoobsługowy sklep, gdzie za znacznie większą butelkę zapłaciliśmy 30 koron.


Ponieważ Hradczany zostawiliśmy sobie na następnym dzień wróciliśmy z powrotem przez most.
Naprzeciwko mostu znajduje się urokliwy kościół św. Franciszka z Asyżu, do którego postanowiliśmy zajrzeć. Kiedy usiadłam tam w ławce poczułam, że nogi zaczynają odmawiać mi posłuszeństwa. W chłodnym kościele zrelaksowałam się totalnie i nie miałam siły iść już dalej. Na pytanie mojego Męża czy już idziemy za każdym razem odpowiadałam, że się modlę. Za trzecim razem już mi nie uwierzył;)


Po intensywnym dniu ruszyliśmy do stacji metra po baaardzo długich ruchomych schodach aby odpocząć chwilę w hotelu. Podobno najdłuższe schody w metrze w Unii Europejskiej znajdują się właśnie w Pradze na stacji Náměstí Míru, - 87,2 m, która jest również najgłębiej położoną w Unii stacją - 53 m pod ziemią. Przejazd tymi schodami zajmuje ponad 2 minuty. Trzeba również uważać kiedy się na nie wchodzi, bowiem pędzą szybko i lubią "zjadać" nogi;)


Metro w Pradze ma trzy linie A - zielona,  B - żółta  i C - Czerwona. Najstarszą linią jest linia C. Poruszanie się metrem w Pradze nie jest skomplikowane, a samo metro jest zadbane i czyste. W godzinach szczytu kursuje co 2 minuty. Często przy schodach stoją kontrolerzy biletów, więc nie radziłabym próbować jazdy na gapę.


Po krótkim odpoczynku w hotelu postanowiliśmy zobaczyć słynny Tańczący Dom nazywany również Ginger i Fred na cześć znanej pary tancerzy. Jest on dziełem Franka Gehry`ego amerykańskiego architekta. W budynku znajduje się na dole kawiarnia, a na najwyższym piętrze restauracja z tarasem widokowym, ale tam niestety nie dotarliśmy. Zdania na temat Tańczącego Domu są podzielone, jednym bardzo się podoba innym wcale, ja powiedziałabym dyplomatycznie, że dom na pewno jest oryginalny.


To miejsce to nie tylko słynny dom, ale i przepiękne widoki. Jak widać Wełtawa jest w pełni wykorzystywana, można tutaj wypożyczyć rowerki wodne, kajaki bądź łódki i podziwiać Pragę z poziomu wody. Na pewno warto jednak mnie taka atrakcja trochę odstrasza, głęboka woda nie jest moim żywiołem.


Na koniec dnia zostawiliśmy sobie Plac Wacława znajdujący się w dzielnicy Nowe Miasto, ozdobiony przepięknymi klombami kwiatowymi.
Nad placem góruje potężny budynek Muzeum Narodowego zbudowany ok 1900 roku. Tak jak w Rzymie moim ulubionym miejscem jest Piazza Navona, tak w Pradze stał się nim właśnie Plac Wacława. Tutaj dopiero poczułam, że w końcu mogę spokojnie usiąść i zastanowić się nad tym co widziałam tego dnia, spokojnie rozejrzeć się dookoła, a tłum nie depcze mi po piętach, mimo, że plac ten nie zasypia.


Z Placu Wacława wsiedliśmy do tramwaju, który na szczęście podwiózł nas pod sam hotel. 
I tak zakończył się nasz pierwszy dzień w stolicy Czech.


34 komentarze:

  1. Jeszcze raz powtórzę: uwielbiam Pragę. Cudnie ogląda się zdjęcia miejsc, które widziało się na własne oczy. :)
    Do tańczącego domu nie dotarliśmy, Krecik słodas, a muzykujących ulicznych artystów moglibyśmy słuchać godzinami. :)
    Praga ma niesamowity klimat.
    Znów planujemy ją w tym roku.
    Pozdrawiam Cię ciepło!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Praga niewątpliwie ma swój urok, tylko tłumy w tym mieście są przerażające.Mamy o tyle fajnie, że Praga jest całkiem blisko, więc wyjazd można powtarzać:)
      Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  2. Do Pragi bardzo chętnie bym się wybrała, ale jakoś wciąż nam nie jest tam po drodze ;) Tak czy inaczej porady z Twojego wpisu z pewnością kiedyś się przydadzą. :) Praga na Twoich zdjęciach wydaje się bardzo uroczym i zielonym miejscem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Praga jest bardzo urocza, tylko tragicznie zadeptana przez tłumy turystów. W takim razie cieszę się, że na przyszłość mogą przydać się i Tobie moje wspomnienia:)

      Usuń
  3. I cóż mogę rzec, na zdjęciach Praga podoba mi się bardziej niż w odbiorze na żywo... Taka wyobcowana się czuję w tym swoim braku uwielbienia dla czeskiej stolicy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Każdy ma prawo do swojej oceny, są ludzie którym nie podobają się Włochy - dasz wiarę?:)

      Usuń
  4. Podobnie jak Ty byłam w Pradze w sieprniu i to był wielki błąd. Takiej liczby turystów jak na Moście Karola to ja chyba w życiu nie widziałam. Korek utworzony z ludzkiej masy a zrobienie zdjęć niemożliwe. Praga jest przepiękna i wielu moich znajomych, którzy widzieli kawał Świata wymienia Pragę w czołówce najładniejszych miast - co jest naprawdę najlepszą rekomendacją. Czesi są super sympatyczni ( i to nie tylko przez język :) ). Co mnie zaskoczyło bardzo to fakt, że praktycznie wszędzie psy są mile widziane. Jak gdzieś pytałam czy można z psem wejść to się na mnie patrzyli jak na dziwaka, bo dla nich było oczywiste, że tak. Dla nas niekoniecznie bo mamy sporo doświadczenia w tym temacie. W związku z tym Mila stołowała się w restauracjach, częstowana za darmo pysznymi resztkami z kuchni - jak widać nawet pies musi zjeść golonkę w Pradze :). A jak w hostelu zeszliśmy na śniadanie i Mila została w pokoju ( nie chcieliśmy jej brać bo się obawialiśmy reakcji ludzi na psa w stołówce ) to nam kazali po nią iść. Tyle w temacie psim, bo się rozpisałam. Do Pragi muszę wrócić koniecznie ale na pewno poza sezonem. Raz, że miasto jest piękne, a dwa, że jakiś czas po powrocie ukradli mi aparat w Hiszpanii ze wszystkimi zdjęciami. Co oprócz płaczu dało mi nauczkę, żeby zdjęcia zgrywać na dysk często i regularnie. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojej też bym się chyba zapłakała po stracie zdjęć, rozumiem jak bardzo to musiało być przykre.
      Ja mam wrażenie, że nie widziałam jeszcze tak zatłoczonego miasta, niestety wiem od znajomych, że Praga przez cały rok jest zatłoczona. Myślę jednak, że najgorsze są te miesiące wakacyjne. My niestety ze względu na Karolę trochę jesteśmy zobligowani do wyboru takiego czasu, ale jeszcze rok i będzie studentką, pytanie czy będzie jeszcze chciała z nami wtedy jeździć?;)
      Nigdy mi psy nie przeszkadzały, więc dla mnie to nie problem. Skuszę się tu nawet na stwierdzenie, że zazwyczaj dzieci bywają znacznie gorsze. Czasami jak jedziemy gdzieś w Polskę z Leonem to wchodzimy z nim do ogródka, ale do restauracji chyba nawet nie odważyłabym się zapytać. Miłośnicy psów niestety nie zawsze są rozumiani:(
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  5. Po dłuższym przyjrzeniu się naprawdę ujrzałam w tym tańczącym domu Ginger i Freda;) Fajna relacja, a krecik przesłodki:) Obym i ja taką słoneczną pogodę w Pradze miała..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Życzę Ci dużo słońca, ale nie takiego upału, bo chwilami było bardzo ciężko.
      Wszystko kwestia wyobraźni, jak się chce coś dojrzeć to się zobaczy;)

      Usuń
  6. uwielbiam Pragę ! :) ale chyba nie tylko ja bo ciężko znależć dzień,w którym nie ma tam mnóstwa turystów :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście chyba nie ma tam dnia bez tłumu turystów i to niestety mocno daje się we znaki:(

      Usuń
  7. Piękna ta Praga i chyba trochę wstyd się przyznać, ale nie miałam okazji jeszcze odwiedzić tego miasta.Choć faktycznie te tłumy turystów na Rynku nie zachęcają. A tak w temacie Czech, to bardzo lubię książki Mariusza Szczygła, można się z nich dowiedzieć trochę na temat naszych sąsiadów :) Serdecznie pozdrawiam i czekam na kolejne relacje ze= czeskiej stolicy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie przejmuj się ja dotarłam dopiero rok temu do Pragi, wiec wszystko przed Tobą;) Tłumów niestety nie unikniesz trzeba się z tym pogodzić, albo wybrać chłodniejsze miesiące, może wtedy jest trochę mniej turystów, ale czy na pewno...Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  8. Piękne te zdjęcia! Niewątpliwie kocham Pragę i chcę tam wrócić kiedyś :) Moje zdjęcia są bardzo podobne do Twoich, chociaż my nie podróżowaliśmy metrem , więc tego akurat nie mam :P Praga jest miejscem klimatycznym, bajowym, pięknym. Uwielbiam. Miłego dnia! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki:) Niewątpliwie jest to urokliwe miasto, muszę poszukać u Ciebie na blogu Pragi. Chętnie zobaczę stolicę Czech Twoimi oczami:)
      Wzajemnie - miłego dzionka!:)

      Usuń
  9. Byliśmy z mężem w Pradze.
    Czytając Twój post Beato, być może kiedyś wrócę do tego pięknego miasta.
    A Praga jest cudowna.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno warto, tylko trzeba ominąć miesiące wakacyjne. Pozdrawiam:)

      Usuń
  10. Kocham Pragę! Byłam już 5 razy i za każdym razem wracam tak samo zadowolona. Cudne miasto i dobre jak dla nas ceny :) Jak dla mnie, Praga może śmiało z największymi stolicami konkurować o miano najpiękniejszej stolicy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja aż taką fanka Pragi nie jestem, chociaż bardzo mi się podobała:)

      Usuń
  11. Wspaniałe miasto, szkoda tylko, że jest tak zatłoczone w sezonie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety to odbiera Pradze trochę uroku:(

      Usuń
  12. Miło mi było powtórnie odwiedzić Pragę, spacerując z Tobą Betko po praskim bruku Starówki.
    Zastanawiam się ile potrzeba czasu, aby zwiedzić to miasto? To miasto jest pożeraczem czasu i potrafi z człowieka wyssać ostatnie resztki sił... bo jest tu tyle miejsc do zobaczenia i podziwiania. Pragę odwiedzałam wiosną i wczesną jesienią, tłumy są tutaj zawsze. Choć przyznam się udało mi się sfotografować prawie pusty most Karola o 5 rano."Polowałam" także na brak turystów przed katedrą Wita, i udało mi się nie zastać tam spacerowiczów o północy. Praga jest trudnym miastem do sfotografowania właśnie przez ocean turystów. Ale jest to specyfika stolicy Czech. Gdy zwiedzałam miasto pozbawione turystów, to przyznam się, że brakowało mi tego gwaru i szelestu, który tworzą turyści.
    Jestem ciekawa dalszej Twojej Beatko relacji z miasta "stu wież". Czekam na następną praską odsłonę.
    PS
    Warto zajrzeć do wieży z zegarem Orloj. Z platformy widokowej roztacza się piękny widok na Rynek Staromiejski , a w holu wieży znajdują się piękne freski. Orloj był ostatnim dziełem mistrza Hanusa. Według legendy, rajcy miejscy z obawy aby nie powstało podobne dzieło sztuki nasłali na mistrza zbirów, którzy wypalili mu oczy. Legenda głosi także, że zegar stanął, gdy Hanusa wydawał ostatnie tchnienie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam o tej legendzie, bardzo lubię takie ciekawostki. Niestety do wieży nie zajrzałam, bo skutecznie mnie zniechęciły wszechobecne tłumy. Gdybyśmy mieszkali trochę bliżej centrum być może skusiłabym się na poranną wycieczkę:)
      Myślę, że pewnie warto by było, bo Praga wtedy musi wyglądać naprawdę pięknie.
      Pozdrawiam:)

      Usuń
  13. Byłam 2 lata temu w Pradze, piękne miasto :) Byłam zauroczona :)
    Pozdrawiam serdecznie!
    Ps. Choć mam teraz mało czasu, staram sie zaglądać, choć nie zawsze skomentuję - wybacz! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz teraz ważniejsze zajęcie, to cud, że w ogóle znajdujesz czas aby tutaj zajrzeć:)
      Pozdrawiam serdecznie:)

      Usuń
  14. Byłam w Pradze z jakieś 15 lat temu, niektóre miejsca rozpoznaję z Twoich zdjęć, inne zapamiętałam inaczej, więc dla mnie to bardzo ciekawy wpis :) W swoim czasie zachwyciłam się Pragą, ale zastanawiam się jakbym to miasto odebrała dziś. A odonośnie tłumów, to Tokio redefiniuje to pojęcie raz i na zawsze - innymi słowy, ja na Twoich zdjęciach żadnych tłumów nie widzę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ubawiłeś mnie, ale faktycznie co ja tu z tłumami wyjeżdżam, do metra w Pradze wsiada się samodzielnie, nikt Cię nie dopycha;)
      Właśnie powroty bywają różne. Pamiętam jak miałam 15 lat to pojechaliśmy na wycieczkę do Krakowa i to miasto skradło mi serce. Wróciłam tam chyba po 20 latach i nie znalazłam tamtego obrazu Krakowa, byłam trochę rozczarowana:(

      Usuń
  15. Uwielbiam Pragę! To jedno z moich naj- naj- najulubieńszych miast na świecie! <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja aż takiego uwielbienia dla Pragi nie mam, ale miasto jest bardzo urokliwe:)

      Usuń
  16. Praga jest piękna, a ta na Twoich zdjęciach jeszcze ładniejsza. W Pradze byłam wczesna wiosną, a i tak wszędzie tłumy turystów dawały się we znaki. No cóż, taki urok pięknych miast :)Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  17. Dziękuję bardzo.
    Tak jest, to właściwie logiczne i sama nie wiem czemu się dziwię tym tłumom;)
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń