środa, 12 września 2012

FRANCJA - LAZUROWE WYBRZEŻE - lipiec 2012



Pobudka 4.30. Pakujemy bagaże do samochodu i wyjeżdżamy na wakacje. Naszą podróż rozpoczynamy o 6.15. Tym razem zmierzamy na południe Francji. Naszym celem jest Menton na Lazurowym Wybrzeżu. Czuję się trochę dziwnie wiedząc, że to nie Toskania, ale jest też dreszczyk emocji związany z tym co nieznane.
Pogoda jak zwykle nas nie rozpieszcza, jest pochmurno, ale przynajmniej nie pada.

Naszą podróż jak co roku dzielimy na dwie części. W tym roku śpimy w rodzinnym pensjonacie w Austrii w miejscowości Fulpmes i prześmiesznym pokoju rodem z bajki o Królewnie Śnieżce i Siedmiu Krasnoludkach:)


Podjazd do hotelu jest jak dla mnie zbyt ekstremalny. Zakręt jak na agrafkę i oczywiście jeszcze pod górę, jakby tego było mało tuż za nami są tory, bowiem jeździ tu kolejka. Moja wyobraźnia od razu zaczyna pracować na zwiększonych obrotach, już widzę zsuwające się do tyłu auto prosto pod nadjeżdżającą nagle kolejkę. Strasznie nie lubię podjazdów pod górę. Zawsze mam wrażenie, że auto nagle straci przyczepność.
Jest coraz bardziej pochmurno i kiedy chcemy przejść się po okolicy nasze plany udaremnia nagła burza i ulewa, która trwa do późnych godzin. Pozostaje nam z balkonu podziwiać krajobraz jaki rozpościera się przed nami. I patrząc zadajemy sobie pytanie, czy Austria nas nie lubi?  Przez Austrię przejeżdżamy w tym roku po raz piąty( licząc przejazd tylko w drodze na wakacje), a tylko raz mieliśmy piękną pogodę w tym kraju.


Rano wypoczęci idziemy na śniadanie. Po opłaceniu hotelu pakujemy podręczne bagaże do auta. I tu spotyka nas niemiła niespodzianka, po odpaleniu silnika pojawia się informacja " awaria systemu hamulcowego". To wprawia nas w lekkie osłupienie i wzbudza niepokój. Próbujemy najpierw ruszyć pomału, aby sprawdzić jak auto hamuje. Hamulce w porządku. Jedziemy jednak bardzo ostrożnie. Komunikat już się nie wyświetla, później okazuje się ,że przyczyną tego była pozycja w jakiej auto stało przez całą noc, czyli przodem w dół.
Ranek niestety nie nastraja optymistycznie jeśli chodzi o pogodę. Jest pochmurno, pada i jest mgła. Cały Brenner tonie w chmurach, szarości a przez to i w smutku, a w słońcu jest taki piękny.


Niestety tym razem i nasza ukochana Italia sprawia nam zawód, bo po przekroczeniu granicy z Austrią zaczyna strasznie lać deszcz. Na tyle na ile pozwalają nam warunki atmosferyczne posuwamy się do przodu. Na godzinę siedemnastą jesteśmy umówieni z Francuską, która ma nam przekazać klucze do naszego apartamentu. Jedziemy przez niezliczoną ilość tuneli. Pogoda poprawia się dopiero w Ligurii.


Liguria powala mnie swoją przecudowną roślinnością. Co chwilę wyrywa mi się " Jezu jak tu pięknie":)
Czuć w powietrzu zapach Italii i gorące słońce. Jakie to szczęście, że Menton jest tylko 4 km od granicy z Włochami. Po drodze mijamy sklep Conad. Ach to już wiemy gdzie będziemy jeździć na zakupy:) Nawiasem mówiąc znaleźliśmy go w internecie jeszcze przed wyjazdem. Znajduje się on w miejscowości Latte czyli w dosłownym tłumaczeniu Mleko:) Za chwilę pojawia się Francja i Menton ze swoją przecudowną, bujną, soczysto-zieloną  roślinnością. Na miejsce docieramy tuż przed  godziną siedemnastą. Wjeżdżamy na Wzgórze Garavan  gdzie znajduje się nasza Rezydencja Miradors  i czekamy na spotkanie z panią Sylwią.


Niewielka winda wiezie nas na drugie piętro. Pani po angielsku przekazuje nam wszelkie informacje i zaprasza do środka. Kiedy wchodzimy do pokoju widok rozkłada nas na łopatki. Rezerwując wczasy w Interhome, oglądaliśmy zdjęcia, wiedzieliśmy, że jest tam piękny widok na morze, ale zdjęcia w żaden sposób tego nie oddawały. Mimo, że mieszkamy na drugim piętrze jest bardzo wysoko, ponieważ apartamenty położone są na wzgórzu.


Widok z tarasu nocą


Przez dwa tygodnie nie mogę nasycić się tym widokiem. Jedna ze ścian składa się tylko z przesuwanych oszklonych drzwi, które stanowią wyjście na nasz 16-metrowy taras. Każdego ranka budzi mnie ten cudowny widok i śpiew ptaków. I patrząc przed siebie myślę...i czego jeszcze można chcieć od życia..:)

W drugi dzień pobytu odkrywamy nasz basen. Może nie jest tak duży jak ten we Włoszech, ale za to bardzo mało osób z niego korzysta. Ok godz. czternastej często mamy basen tylko dla siebie. Rewelacja!:)



W tym roku zwiedzimy:
- MENTON ( w którym mieszkamy przez dwa tygodnie)
- CANNES
- NICEA
- MONACO/MONTECARLO
- I ZNOWU ZROBIMY SKOK NA LIGURIĘ :) a tam:
- SAN REMO

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz