środa, 4 października 2017

WENECJA pod osłoną nocy.


Była Wenecja o świcie teraz czas na Wenecję w nocy. Każde miasto nocą wygląda magicznie, ale Wenecja pogrążona w ciemnościach jest wyjątkowa.

Plac św Marka nie jest pusty jak o świcie jednak znacznie mniej zaludniony niż w ciągu dnia. Nie ma już jednodniowych wycieczek fakultatywnych, które o tej porze mogą tylko już żyć wspomnieniami o Wenecji.


O tej porze coraz więcej osób zasiada w licznych restauracjach aby odpocząć po całodniowym upale, delektując się dobrym drinkiem.


Można w miarę spokojnie zrobić zdjęcie Mostu Westchnień, nie trzeba czekać na wolne miejsce.


Nocą pięknie odznaczają się na tle ciemnego nieba wszystkie detale katedry św. Marka.


Przyjrzyjcie się zdjęciu poniżej, te setki lampek to wielki prom płynący Kanałem Grande, tuż przy Placu św. Marka. Tyle mówi się o tonięciu Wenecji, a ja za każdym razem zastanawiam się dlaczego nikt jeszcze nie wprowadził zakazu dla wpływania takich ogromnych molochów. Gdzie sens? Gdzie logika?


Spacerując po Wenecji nocą człowiek czuje się zupełnie bezpieczny, turyści i tubylcy kręcą się po placach i uliczkach, więc nie ma czego się bać. Mniej bezpiecznie czuję się u siebie w kraju.



Jak widać spacerowiczów nie brakuje. Sklepy otwarte są do późna, więc można beztrosko wydać trochę wakacyjnego grosza na pamiątki dla bliskich lub dla samych siebie.


Bardzo lubię okolice Mostu Rialto. Mieliśmy to szczęście, że chodziliśmy tamtędy każdego dnia, ponieważ niedaleko był nasz hotel. Raczej nie było sposobu żebyśmy chociaż raz dziennie na niego nie wpadli.


A to knajpka po drodze do naszego hotelu, do której często chodziliśmy na bardzo dobrą pizze


Najbardziej docenialiśmy nocne nasiadówy na naszym pomoście. Wszystko pięknie oświetlone, pływające gondole, tramwaje wodne, urok i magia, której nie da się opisać.
I zdziwienie nie wiadomo zresztą dlaczego kiedy usłyszeliśmy szybko płynącą karetkę na sygnale. Bo niby jak miałaby wyglądać karetka w Wenecji? Mijała nas również policja i straż pożarna. Niby oczywiste, a jednak nieco egzotyczne.


Noc czy dzień, lodów nie żałowałam sobie o żadnej porze. Czyż można lepiej zakończyć dzień niż czekoladowym gelato?:)))






5 komentarzy:

  1. Rzeczywiście Wenecja w nocy wygląda magicznie.
    Ja w przyszłym tygodniu będę publikować Wenecję "dzienną".
    Fajnie, że spędziliście tam troszkę więcej czasu.
    My niestety wpadliśmy tylko przelotem.
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Olśniewające! Wszystkie zdjęcia obejrzałam sobie w powiększeniu, jakże wtedy miasto nabiera magii i unikalnego uroku!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękne nocne zdjęcia. Ja jakoś nie mam talentu do fotografowania w nocy.
    A Wenecja jakby spokojniejsza, a wydawałoby się, że właśnie wieczorem będzie tłumnie, kiedy to już upał nie jest taki dokuczliwy.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Wenecji w nocy nie widziałam, ma na pewno swój urok... I pewnie jest przyjemnie powałęsać sie uliczkami w nocy, pomiędzy kanałami... Aż chce się lata!
    Pozdrawiam ciepło Beatko i proszę o wybaczenie, że tak rzadko zaglądam! ;) :) :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piękną Wenecję nocką pokazałaś. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń