środa, 2 kwietnia 2014

KOŁOBRZEG



Będąc w Międzyzdrojach pojechaliśmy na wycieczkę do Kołobrzegu. Dla mnie była to sentymentalna podróż, bowiem kiedyś Kołobrzeg był moim drugim domem. Chciałam pokazać Córce spory kawałek mojego dzieciństwa.


To tutaj co roku jako dziecko i nastolatka wyjeżdżałam na wczasy. Powroty do Kołobrzegu były wyczekiwane przez cały rok. Obserwowałam po przyjeździe zmiany jakie zaszły w mieście i ciągle malejącą plażę. Czasami były tu takie sztormy, że morze wylewało na ulicę, ale zazwyczaj na wakacjach mieliśmy cudowną, upalną pogodę. Kiedyś polskie lato było naprawdę piękne i jadąc nad morze nigdy nie martwiłam się czy będzie ładna pogoda.


Kołobrzeg zawsze był miastem sanatoryjnym, ale podczas tego krótkiego pobytu miałam wrażenie, że jest tu tylko zbiorowisko kuracjuszy przechadzających się po promenadzie. Brakowało mi tego klimatu z dzieciństwa, kiedy głównie przebywały tu rodziny z dziećmi. Nie był to już mój Kołobrzeg z tamtych lat.

Wielki ból szarpnął moim sercem, gdy znaleźliśmy się na ulicy Sułkowskiego gdzie znajdował się nasz ośrodek wypoczynkowy, do którego co roku jeździliśmy. To w co się zamienił było po prostu okropne. Oblepiony jakimiś plakatami, reklamami i słomą. Ratunku...,gdzie podział się mój ośrodek ze specyficznie skrzypiąca bramką i przystrzyżoną trawką?

To coś, co znajduje się na zdjęciu poniżej to tzw. "wiatrak", jeden z dwóch, które znajdowały się w ośrodku. Te domki zaliczały się do tych "ekskluzywnych", ponieważ zanim wymieniono resztę starych domków jako jedyne posiadały umywalkę i toaletę:) Takie to były czasy. Na terenie ośrodka były dwie wspólne łazienki,  z rzędem toalet, umywalek i prysznicem. Jedna łazienka była dla kobiet, a druga dla mężczyzn. Stało się nawet w kolejce do kąpieli:) Kiedyś jednak nie stanowiło to problemu. Oj pozmieniały nam się czasy, co?
Wtedy nic nie było mi w stanie popsuć wakacji, byłam zachwycona corocznym trzytygodniowym pobytem w Kołobrzegu. No może poza radziecką bazą wojskową i ich samolotami, które latały nad nami bardzo często, z ogromnym hukiem i doprowadzały wszystkich tym do szału.
Szarpana wspomnieniami stanęłam tak przed tym moim biednym drugim domem i powtarzałam: " Co oni zrobili z moim  ośrodkiem?":(((


Ulica Sułkowskiego biegnie wzdłuż morza i cała usiana zawsze była ośrodkami wypoczynkowymi. Ta plaża poniżej to plaża, na której opalałam się w dzieciństwie, kiedyś była taka szeroka jak ta w Międzyzdrojach, teraz prawie jej nie ma. Znika, tak jak znika Kołobrzeg, który pamiętam z dzieciństwa:(




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz