wtorek, 19 kwietnia 2022

Lucca


Lucca miasto w Toskanii, które kojarzy mi się z labiryntem. Zawsze chętnie odwiedzane, nie tak zatłoczone jak Florencja, a ma w sobie tyle uroku. Ostatnio byliśmy tutaj podczas naszego pierwszego pobytu w tym regionie w 2008 roku czyli 13 lat temu. Zaparkowaliśmy nawet w tym samym miejscu, za 1,40 euro/h.

Piazza del Anfiteatro to plac, który niegdyś był Amfiteatrem stąd jego charakterystyczny kształt. Pamiętam, że będąc tutaj za pierwszym razem jedliśmy w jednej z restauracji pizzę. Teraz postawiliśmy na lody, a nie ma lepszych lodów od włoskich:)


Wieża  z drzewami, widok raczej niecodzienny, czyli Torre Guinigi. Te drzewa to starożytne dęby święte, które symbolizują odrodzenie i odnowę.
.

Zawsze zachwycają mnie te niewielkie balkoniki, chociaż samej marzy mi się ogromny taras😉


Lucca ma wiele wież.



Katedra św. Marcina, a przed nią cudownie zacieniony plac. Pogoda na zwiedzanie Lukki trafiła nam się naprawdę doskonała, słoneczko z niewielkimi chmurkami. Jednak cień w lecie we Włoszech jest zawsze mile widziany.


Wiele budowli architektonicznych, uliczek, a nawet zaułków pamiętaliśmy z poprzedniego pobytu mimo, że było to lata temu. Daje to świadectwo, że Lucca jest naprawdę bardzo pięknym miastem, które głęboko zapada w pamięć.




Któż kto podróżował po Italii nie zna tego autka? Znają go wszyscy, to Ape czyli mini włoska ciężarówka, na której potrafią zmieścić więcej niż mierzy ona sama😄 Często staje się źródłem szyderstwa, spotyka się z niezrozumieniem i pogardą. Po co to w ogóle istnieje? A jednak Ape czyli Pszczoła jest niezastąpionym środkiem transportu kiedy trzeba przewieźć coś pomiędzy wąskim uliczkami, gdzie żadne  inne auto nie ma wstępu, ponieważ najprościej mówiąc tam się nie zmieści.



Lubię Lukkę i bardzo polecam Wam to miasto do odwiedzenia. Chyba najbardziej kojarzy mi się z labiryntem uliczek, żółtymi domami i zielonymi okiennicami. Mam wrażenie, że jest tego więcej tutaj niż w innych miastach.





Wnętrze kościoła San Michele in Foro, które na pewno zaskakuje swoją skromnością i surowością w porównaniu z zewnętrzną fasadą.




Piazza San Michele, na którym stoi kościół jest prześlicznym skupieniem starych domów z przeróżnymi oknami. Ten plac ma dla mnie w sobie coś przyjaznego.


Przy wyżej wymienionym placu znajduje wielka rzeźba pt. Młoda kobieta i pies.


Leon oczywiście podróżował swoim bolidem( jak to mój Mąż mawia;) i naprawdę dla pieska, który już ma swoje lata, bądź nie jest typem spacerowicza, a nasz raczej zawsze do takich należał to jest to idealne rozwiązanie. Nie trzeba psiaka brać na ręce kiedy zaczynają się protesty, poza tym nie ukrywajmy, ale pieski są najmniej zainteresowane zwiedzaniem, za to okropnie się przy tym męczą. Trzeba więc było coś wymyślić żeby "wilk był syty i owca cała"😃 Dodatkowy plus to koszyk na dole wózka na różne drobiazgi. 




A oto kościół św Michała w całej swojej okazałości.


Lubię południe Europy za słońce, błękitne niebo i za ich cudowne detale, ozdobione sklepy i wystawy. Włosi oczywiście są w tym specjalistami.



To jest rzecz świetna, czyli pizza na kawałki. Idziesz, zwiedzasz, czujesz głód, to na ząb możesz sobie przetrącić taki przysmak właśnie.





Oczywiście zawieszka z Westem pojechała z nami do domu😊




Widać, że piesek zadowolony😉


Zapraszam również na post sprzed prawie 14 lat:) https://beata-mojepodroze.blogspot.com/2012/01/lucca.html



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz