poniedziałek, 18 listopada 2013

KAZIMIERZ DOLNY



To jeden z fajniejszych naszych wypadów w Polskę. Do Kazimierza Dolnego pojechaliśmy w 2009 roku, dokładnie w dzień naszej piętnastej rocznicy ślubu:)


Spędziliśmy tam naprawdę wspaniałe cztery dni. Prezentem od Pana Boga była cudowna pogoda. Przez cały nasz pobyt w Kazimierzu mieliśmy praktycznie letnie temperatury, bo ponad dwadzieścia stopni i cały czas świeciło słońce. Był to 3-7 kwietnia, więc mógł nawet padać śnieg. Dzięki tak pięknej pogodzie spędzaliśmy całe dnie na świeżym powietrzu, delektując się pięknem sławnego Kazimierza. 
Zamieszkaliśmy w małym pensjonacie " Pod Basztą" tuż koło Rynku. Wtedy byliśmy bardzo zadowoleni, jak jest w tej chwili tego niestety nie wiem.


W pierwszy dzień naszego pobytu zrobiliśmy tylko mały rekonesans. Trochę zmęczeni podróżą, bo jechaliśmy ok 6 godzin postanowiliśmy pójść nad Wisłę. W Kazimierzu jest cudowny deptak. Spacer wzdłuż rzeki to prawdziwy relaks. Są tu restauracje, gdzie można coś zjeść lub po prostu napić się kawy.
Cudownie jest tu wieczorem podczas zachodu słońca.


 Wieczorem, w Kawiarni "Galeria" na Rynku, postanowiliśmy uczcić naszą 15 rocznicę ślubu:)


Rano po śniadaniu ruszyliśmy na zwiedzanie Kazimierza. Pogoda była cudowna.
Rynek jest naprawdę uroczy. Chyba najbardziej rozpoznawalne kamienice to kamienice  pod św. Mikołajem i Krzysztofem. Powstały w XVII w. Ich właścicielami byli dwaj bracia, Mikołaj i Krzysztof. Kamienice przyozdobili wizerunkami swoich patronów.
Rynek nie jest duży i w związku z tym w weekendy jest tu chyba zawsze tłoczno. Nie przeszkadza to jednak w niczym, ma to nawet swój urok.


Pierwszy wąwóz przez, który postanowiliśmy przejść to wąwóz noszący nazwę" Plebanki ". Urzekła nas tu cudowna gra światła słonecznego z otaczającą przyrodą.


Kościół pod wezwaniem Zwiastowania Najświętszej Marii Panny znajduje się na wzgórzu nazywanym kiedyś Plebanią Górą. Wybudowany został w XVI wieku. W 1628 roku stanął tu również klasztor, między innymi dla pomocy pielgrzymom, ponieważ licznie tu przybywali. Do dzisiaj zresztą Sanktuarium jest celem wielu pielgrzymek.
I znów zachwyciła mnie biel kościoła na tle błękitnego nieba:) Piękny jest również z tego miejsca widok na Kazimierz.




Masywna bryła kościoła pod wezwaniem św. Jana Chrzciciela i Bartłomieja dominuje nad Rynkiem.
Świątynia została ufundowana przez Kazimierza Wielkiego w ok 1325 roku.
W Kazimierzu byliśmy tydzień przed Świętami Wielkanocnymi i załapaliśmy się na Palmową Niedzielę. Kupiliśmy, więc dużą palmę, a wybór był tu naprawdę ogromny i poświęciliśmy ją w tym oto kościele.


I jak przystało na okres przedświąteczny, niczego tu nie brakowało:)


Wzgórze Trzech Krzyży nawiązuje do Golgoty. Krzyże zostały postawione w 1708 roku.
Rozpościera się stąd cudowny widok na Rynek i Wisłę, więc warto się zmobilizować i tu wdrapać. A skoro ja dałam radę, to znaczy, że nie jest źle, bo przyznać się muszę do tego, iż jestem oporna w chodzeniu pod górę. Tutaj jednak naprawdę nie ma na co narzekać:)


 W niektórych miejscach czułam się jakbym znalazła się we Włoszech:)


I tak szwendając się po Kazimierzu, postanowiliśmy pójść do drugiego, znacznie większego wąwozu o nazwie Korzeniowy Dół.  Po drodze mijaliśmy mało spotykane domy. Wszystko tu nas zachwycało. Najbardziej chyba ta odmienność.
Wąwóz jest niesamowity. Boczne ściany wysokie są na kilka metrów, a sploty korzeniowe tworzą niepowtarzalne formy. Mając trochę wyobraźni można dopatrzeć się tu wielu kształtów.
Spacer był bardzo przyjemny, ale pamiętam, że nogi potwornie mnie bolały. Nie zmienia to faktu, że warto było to zobaczyć.


Postanowiliśmy odwiedzić też Dom "Pod Wiewiórką" z 1936 roku, który należał do Marii (wybitnej pisarki) i Jerzego Kuncewiczów. Położony jest wśród zieleni z przepięknym drzewostanem. Była to letnia siedziba Państwa Kuncewiczów, a zimę zazwyczaj spędzali w Rzymie. I to mi się podoba. Sama chętnie też uciekłabym przed zimą do Rzymu:)
Jednak po śmierci męża Pani Maria postanowiła tu zostać. Po pięciu latach zmarła.
Piękne, przytulne, drewniane wnętrza zostały udostępnione do zwiedzania. Dom figuruje również pod nazwą " Kuncewiczówka".



Kazimierz może pochwalić się też fortyfikacjami obronnymi z XIII i XIV wieku.


Baszta lub inaczej Wieża Łokietka, tak jak zamek pochodzi z przełomu XIII i XIV wieku. Jej wysokość w niektórych miejscach dochodzi nawet do 20 metrów. Nie do końca wiadomo jaką rolę pełniła baszta. Jedni twierdzą, że była to latarnia rzeczna inni zaś, że skarbiec, a nawet więzienie.


Zmęczeni ciągłymi spacerami siadaliśmy w knajpkach, aby odpocząć i dostarczyć sobie energii na kolejne zwiedzanie. Znalezienie wolnego miejsca podczas weekendu graniczy tu prawie z cudem. Udało nam się jednak dzięki temu trafić do fajnej knajpki w bocznej uliczce, z widokiem na zamek i basztę. Z tego co pamiętam bardzo nam smakowało to co zamówiliśmy.


Trzeba dodać, że Kazimierz Dolny to takie nasze małe Cannes:) Odbywa się tu co roku Festiwal Filmu i Sztuki DWA BRZEGI. To artystyczne miasto z niezwykłym klimatem.Weekend spędzony tutaj na pewno będzie należał do tych niezapomnianych. Piękny Rynek i czarujący deptak wzdłuż Wisły głęboko zapadły mi w pamięć i naprawdę bardzo chętnie bym tu jeszcze wróciła.
Nie zwlekajcie, więc i odwiedźcie to śliczne miasto, bo warto.


2 komentarze:

  1. Bardzo mało ludzi jak na Kazimierz. Po za tym nie było jeszcze liści, co było dodatkowym atutem :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To był początek kwietnia, dlatego było tak mało ludzi, i całe szczęście:)
      Pozdrawiam:)

      Usuń