poniedziałek, 26 sierpnia 2013

ITALIA - KAMPANIA - WYBRZEŻE AMALFI - lipiec 2013



W tym roku  jedziemy na WYBRZEŻE AMALFI we Włoszech. Ach marzyłam o tym tyle lat. 
Wstajemy nie tak wcześnie jak zawsze, mimo, iż droga, którą musimy pokonać to prawie 1900 km. Dzielimy ją jednak na trzy odcinki. W czwartek jedziemy do  mojej Kuzynki do Niemiec, w piątek pokonujemy 740 km i śpimy w Toskanii, a w sobotę już prosto do Maiori na cudowne Wybrzeże Amalfi!
Wstajemy, więc o godzinie szóstej rano, pakujemy auto i w drogę. Jest pochmurno, ale nie pada.



Na autostradzie panuje ruch, w końcu to wakacje. Deszcz zaczyna kropić po godzinie naszej jazdy, ale o dziwo zaraz przestaje. Szybko się rozpogadza i robi się naprawdę ciepło. Fajnie znowu wrócić na autostradę i przeżywać kolejną wakacyjną przygodę. Niekoniecznie chcieliśmy ją zacząć od tira, który zajechał nam drogę. Wyglądało to tak jakby kierowca usnął. Na szczęście była to tylko chwila i po naszym klaksonie tir wraca na swój pas. Adrenalina jednak mocno nam rośnie. Łykamy kolejne kilometry i tak dojeżdżamy do Ingolstadt, stąd do Karlskron już niedaleko. Do Kuzynki dojeżdżamy ok godziny piętnastej. Zostajemy ugoszczeni pysznym obiadkiem:) Potem wychodzimy do ogródka i spędzamy tam resztę dnia. Sielskie widoki pozwalają na totalne zresetowanie umysłu.


 Jest tak fajnie i sympatycznie, że żal nam iść spać, ale planowaną pobudkę mamy o szóstej rano, więc wypada się wyspać. Jest tam tak cicho, że słyszę własne myśli przesuwające się po mojej głowie. Czas spać....Zasypiam szybko zmęczona drogą i przygotowaniami do wyjazdu.
 Pobudka zgodnie z planem i nastawionym budzikiem. Poranna toaleta, pyszne śniadanko, jeszcze prowiant od Kuzynki na drogę:) i możemy ruszać. Przykro nam się rozstawać:(
Przepiękna pogoda pobudza nas do życia. Jedziemy do Terranuova Bracciolini, w Prowincji Arezzo na nocleg. Mamy przed sobą ok 770 km.


Brenner tym razem wita nas przepiękną pogodą i jak zwykle cudownymi widokami.
Ten odcinek jest najdłuższy, ale czas bardzo szybko nam mija. Zatrzymujemy się częściej niż zwykle, a powodem jest moja noga. Wyruszam w taką drogę, po marcowym złamaniu, z zaśrubowaną nogą i jedną kulą. Co tam, do odważnych świat należy:) Moja dolna kończyna jest dla mnie bardzo łaskawa, bo nie puchnie i ogólnie sprawuje się wzorowo. Jedzie mi się bardzo dobrze i tak jak postanowiłam wcześniej nie popsuję sobie wakacji.
We Włoszech panuje straszny upał, ale to nieodrębny element naszych wakacji, więc zawsze jest przez nas mile widziany:)


W końcu ok godziny piętnastej dojeżdżamy do celu, a mianowicie do Terranuova Bracciolini w Toskanii. 
Nasz hotel to Michelangelo. 


 Jak zwykle we Włoszech jest bardzo miło. Dostajemy na trzy osoby dwie sypialnie z małżeńskimi łóżkami i dwoma łazienkami. Nie wiemy właściwie dlaczego, ale od przybytku głowa nie boli:) Po odświeżeniu wyciągamy się na tych łożach i odpoczywamy. Jak zwykle po podróży i po wszystkim co ją poprzedza szybko zasypiamy. Rano o siódmej schodzimy na śniadanie, które jest urozmaicone i smaczne. Są nie tylko słodkości jak to we Włoszech, ale nawet sery i wędliny. Żegnamy się z obsługą i jedziemy w dalszą drogę.
Toskania jak zwykle nas zachwyca. Nie sposób minąć te widoki bez westchnień.


Z ukochanej Toskanii wjeżdżamy do Umbrii, która mimo podobnych widoków jest jednak bardziej surowa.
Do naszej wakacyjnej miejscowości Maiori zostaje nam z Toskanii ok 485 km. Ten odcinek jest najkrótszy i najbardziej gorący. Z Umbrii wjeżdżamy do Lacjum.


Słońce cudownie świeci i mamy wrażenie, że z każdym kilometrem robi się coraz bardziej gorąco. Jedzie się naprawdę bardzo dobrze, bez żadnych korków i specjalnego tłoku na autostradzie. W tej części Włoch krajobrazy coraz bardziej różnią się od tych, które znamy już prawie na pamięć. Mijamy Lacjum i wjeżdżamy w końcu do Kampanii.


Kiedy dojeżdżamy do Salerno ukazuje nam się typowo południowy krajobraz, niestety nie jest za czysto. Nie robi na nas to miasto dobrego wrażenia, ale nie chciałabym być dla Salerno  niesprawiedliwa, więc dodam, że jedziemy jego obrzeżami. Największe atrakcje są jeszcze jednak przed nami:), bowiem czystą przyjemnością dla oka, ale i horrorem jest już sama jazda tutejszą drogą widokową. Wiedziałam jak wygląda ta droga, ale co innego teoria, a co innego praktyka. Kiedy na nią wjeżdżamy najpierw zapiera nam dech w piersi z powodu piękna, a potem z przerażenia, droga jest wąska, kręta i jeżdżą nią nie tylko włoscy bezstresowi kierowcy samochodów osobowych, ale i autobusów. Co chwilę brakuje mi oddechu z przerażenia, a kiedy zza skały tuż przed nami pojawia się autobus prawie przestaję oddychać. Jeszcze raz spotykamy po drodze autobus, ale już mija nas łagodniej. Zanim dojeżdżamy na miejsce jeszcze parę razy przyprawiają mnie o brak oddechu jadący środkiem Włosi. W końcu po tej jednocześnie cudownej i strasznej drodze jesteśmy w Maiori. Miasteczko jest urocze. O godzinie 13.30 podjeżdżamy pod nasz Hotel Residence Panoramic. 

W tym roku zwiedzimy:

- MAIORI
- POSITANO
- AMALFI
- CAPRI

3 komentarze:

  1. Jestem urodzony w Salerno i chetnie tam wracam bowiem mieszkam na pòlnocy Wloch, jesli chodzi o smieci to byly burmistrz de Luca wydal ostra walke osobom, ktòre nie wyrzucaly smieci do odpowiednich workòw, bowiem doslownie mozna zwariowac, po zaplaceniu podatku za smieci udajemy sie do specjalnego wydzialu gminy tam dostajemy worki w kiklu kolorach, np czarne przeznaczone sa na rzeczy typu stare zelastwo, odpadki drewna, szmaty etc, niebieskie plastyk, pojemniczki na jogurt, biale makulatura, szare kasety video, puszki po warzywach etc, w odpowiednie dni tygodnia mozemy te pelne worki ustawiac przed domami, ale noca, rano zabieraja je, tylko odpadki pozywienia tzw umido zabierane jest prawie codziennie kto podrzucal smieci i zostal przylapany na tym dzieki uzyciu vidiokamery, placil slono minimo 500 euro, zeby bylo smieszniej byli i tacy, ktòrzy ukradli lawke z parku i burmistrz w telewizji pokazal to video komentujac gdzie ta cholota z ta lawka idzie?Wyobrazcie sobie co za wstyd, Salerno prosze Pani jest miastem stosunkowo czystym oraz bezpiecznym. Samochody stoja na podwòrzu i nikt niczego nie ukradl, na pòlnocy gdzie mieszkam mam kraty w oknach, drzwi opancerzone, okiennice stalowe, alarm, tam nie mam niczego i zlodzieje odpukac jeszcze sie nie zjawili, a tu weszli nawet jak w pierwsze swieto Wielkanocy spalem, od dnia 2-go listopada do trzech kròli jest w Salerno spektakl jakiego nie ma chyba nigdzie, byl swego czasu podobny w Stanach Zjednoczonych, prosze zobaczyc na google Salerno luci d'artista 2015 kliknac na immagini oraz na yoy tube, co rok ten spektakl swiatel jest inny, ja bylem 28 listopada temperatura w miescie o godz 21-ej 21 stopni, przy tym jest to doskonala baza wypadowa do wycieczek na wybrzeze Amalfi oraz do wykopalisk, przy ogromnej masie turystòw ma stosunkowo dobre ceny, ja wiem doskonale gdzie mozna smacznie, obficie i niedrogo zjesc jak ròwniez i gdzie przenocowac za stosunkowo niewielkie jak na warunki wloskie pieniadze. Kogo by sprawa interesowala sluze informacjami albertosponza@yahoo.it dr Alberto S.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dlatego napisałam, że nie chcę być niesprawiedliwa dla Salerno i zaznaczyłam, że jechaliśmy obrzeżami, a tam za czysto nie było. Wierzę, że samo miasto jest ładne, bowiem całe Wybrzeże Amalfi jest przepiękne i mam nadzieję jeszcze tam wrócić. Być może wtedy odwiedzę Salerno:)

      Usuń
    2. Prosze Pani mòj komentarz to nie zadna wymòwka pod adresem Pani artykulu, ktòry docenilem, a tylko szerzej rozbudowana informacja, bo jak oglada sie gòry smieci w telewizji to zaraz sie czlowiek negatywnie nastawia, a tymczasem prawda jest troche inna, przy tym mam skale poròwnawcza, za wywòz smieci na pòlnocy place duzo mniej niz w Salerno. Pozdrawiam Alberto

      Usuń