sobota, 9 stycznia 2021

GRAN CANARIA - AGAETE




Kolejnym miasteczkiem na Gran Canarii, które odwiedziliśmy było leżące na północnym zachodzie Agaete. Jest to miejsce bardzo chętnie odwiedzane przez turystów, tak jak Puerto de las Nieves.

Tutaj przywitało nas zdecydowanie więcej słońca i mnóstwo zawieszonych kolorowych dekoracji. Jak w wielu miasteczkach na północy wyspy, panował tutaj spokój, więc spacer był naprawdę przyjemny.



Bajkową atmosferę tworzą bielone domy z przepięknymi drewnianymi balkonami, a kiedy niebo staje się błękitne, na jego tle i tle zielonej roślinności odbijają się swym blaskiem te architektoniczne cudeńka.






W Agaete gospodarka od wielu lat opiera się na rolnictwie i rybołówstwie. Dawniej uprawiano tutaj trzcinę cukrową teraz przede wszystkim owoce - mango, pomarańcze, papaje. Warto wiedzieć, że uprawia się na tym obszarze ziarna kakaowca, więc trzeba spróbować tutejszej kawy.




Po drodze znaleźliśmy małą restaurację i postanowiliśmy czegoś dobrego spróbować. Oprócz kawy skusiliśmy się na ser podawany z, hmm jak to nazwać? Marmoladą, dżemem z papryki na słodko? Dipem? Nie wiem czymś w tym rodzaju.




Oto wspomniane wcześniej mazidło kulinarne:) Przywieźliśmy je do domu:)


Mam wrażenie, że w tej miejscowości drewniane balkony były najbardziej zdobione. Zresztą nie tylko one, ale okiennice i bramy również.








W miasteczku jest wiele dekoracyjnych szczegółów, jak np zdobione latarnie.






W centrum Agaete wznosi się kościół Niepokalanego Poczęcia z 1874 roku.




A to trochę inne obrazki niż w centrum Agaete, ale czyż nie równie urokliwe?



Z wielką przyjemnością spaceruje się po wąskich uliczkach tego miasteczka, pod warunkiem oczywiście, że nagle za Wami nie pojawia się samochód, a wy musicie wskakiwać do najbliższej bramy lub przykleić się (dosłownie) do ściany żeby auto mogło przejechać.




Miasteczko oczywiście warto zwiedzić, ale przede wszystkim poszwendać się i pozaglądać w różne zakamarki. Oczywiście głowy zadzierajcie do góry żeby waszej uwadze nie uszły przepiękne drewniane zdobienia domów.



A tuż przy parkingu gdzie zaparkowaliśmy auto znalazłam ogród i oczywiście musiałam tam zajrzeć.


Ogród jest malutki, a wstęp darmowy, ale niewątpliwie posiada swój klimacik.
















3 komentarze:

  1. Lubię kanaryjskie klimaty, choć sama do tej pory byłam tylko na Teneryfie. Klimaty jednak podobne. Fajny blog, będę zaglądać!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Po pierwsze to bardzo mi się podoba nazwa miasteczka, taka płynna i melodyjna.
    Ciekawa jestem czy te dekoracje to stały element wystroju bo mi to przypomina wystrój na tzw. Fiestas Patronales, czyli dni miasta. No ale w sumie to nieistotne bo miasteczko i bez tych dekoracji jest urokliwe i szalenie klimatyczne, fajnie, że zwróciłaś uwagę na te oryginalne uliczne latarnie.
    Tak jak nie jestem fanką kawy to teraz z miłą chęcią wypiłabym jedną w Agaete, koniecznie w towarzystwie tego sera z mazidłem :).
    Miłego dnia.

    OdpowiedzUsuń
  3. Dużo pięknej zieleni i kwiatów, a teren górzysty, białe budynki, śliczne balkony to wszystko robi wrażenie. Ślicznie tam jest :) Dziękuję za niezwykłą wycieczkę :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń