środa, 4 listopada 2020

GRAN CANARIA - PALMITOS PARK



Dzisiaj dla odmiany trochę zieleni, natury, spokoju. Zwłaszcza teraz w dobie pandemii i szarości za oknami potrzebujemy czegoś aby nacieszyć oczy. 

Wiem, że na temat parków czy ogrodów gdzie organizowane są występy zwierząt, są bardzo podzielone zdania, często wzbudzają wiele emocji, ale ja jak zawsze powtarzam, że umieszczając taki post nie popieram trzymania zwierząt w niewoli. Pokazuję jedynie jak na blog podróżniczy przystało co można zobaczyć w danym miejscu, a już wy sami zdecydujecie czy chcecie tu przyjechać czy nie.


W Palmitos Park nie ma specjalnie dużo zwierząt, ale panuje tam naprawdę przyjemny klimat, sporo jest ładnych roślinnych zakamarków, małych wodospadów, wszystko jest takie dopieszczone i pięknie zaaranżowane.










Zobaczcie jaki świetny pomysł na doniczki.


A poniżej kamienna półokrągła ławka, fantastycznie to wygląda.


Może dziwnie to zabrzmi jak napiszę, że w Palmitos Park zauroczyły mnie typowe kanaryjskie krajobrazy, wszak Gran Canaria to jedna z wysp kanaryjskich, jednak tego brakowało mi np na Teneryfie.
Tych ciemnych gór na tle błękitnego nieba, nagle wyrastającej samotnej palmy, albo tak samo nagle pojawiających się palmowych skupisk i surowości pejzażu.








Najkrótszym pokazem tego tupu jaki widziałam był pokaz drapieżnych ptaków, przyczyną tego był uciekinier. Jeden ze skrzydlatych nie miał ochoty zabawiać publiczności i zupełnie nie reagował na komendy trenera. Wybrał samotny lot, a pokaz został odwołany:) Nie mniej jednak miło było patrzeć na majestat i piękno tych zwierząt oraz ich trenerów;)



Para idealna:)



Pokaz delfinów raczej nie wniósł nic nowego, bicie serca tak samo przyspieszone jak za każdym razem kiedy je widzę. Zawsze wtedy myślę, że chciałabym pracować z delfinami, ale też gdzieś z tyłu głowy pojawia się pytanie czy one w ogóle tego chcą?




Za ceny, które widzicie można sobie cyknąć fotkę z delfinem.





Z Karolą postanowiłyśmy pójść do motylarium, gdzie zapowiadano przecudne barwne skrzydlate istoty, które miały nas zwalić z nóg. Chociaż obie nie bardzo lubimy jak coś fruwa nam nad głowami, a ja dodatkowo boję się każdego robaka (przepraszam motyle) to ta zapowiedź zaintrygowała nas na tyle, że postanowiłyśmy wyjść poza własną strefę komfortu wychodząc naprzeciw tej niezwykłej przygodzie. Jakże wielkie było nasze rozczarowanie kiedy w tym hucznie nazwanym motylarium były może ze cztery motyle! Nawet nie udało zrobić się zdjęcia. Nie wiem czy pochowały się przed nami przeczuwając, że jak wylecą to zaczniemy machać łapami i jeszcze któregoś uszkodzimy? Hmm zagadka nie rozwiązana niestety. Jeśli ktoś z was był w tym miejscu dajcie znać czy przed wami też pochowały się te skrzydlate żyjątka ? Także z motylarium fotki kwiatów i roślin:)







Powiedzcie sami czy jest ktoś komu mogą się nie podobać te słodziaki? Surykatki mają tak kochane mordki, że nie sposób się nad nimi nie rozpływać i słychać zewsząd znane Oooooo:)





W pokazie papug z nowości przynajmniej dla mnie było narysowanie swojego portretu przez jedną z nich.





A oto i wspomniany wcześniej autoportret:) To trochę jednak niesamowite.



Jazda autobusem.


Plażowanie i prasówka:)


Aby trochę odpocząć zasiedliśmy w jednej z restauracji, aby napić się soku pomarańczowego, a kubeczki dostaliśmy na pamiątkę.



Po krótkim odpoczynku wyruszyliśmy na dalszy spacer po parku i doszliśmy do flamingów.




Zmierzając ku końcowi wyprawy spotkaliśmy jeszcze papużki i różne gady.







No wiadomo, że aby wyjść na zewnątrz nie ma innej możliwości jak przejść przez sklep. Tym razem na nic się nie skusiliśmy, ale przejście tam z małymi dziećmi jak zawsze obserwujemy, nie jest łatwe:)






Na koniec może o funduszach: Bilet dla osoby dorosłej 31 euro, bilet ulgowy 22,50 euro. Kupując przez internet można zaoszczędzić 2 euro od osoby. I do tego dobra rada, jak będzie siadać na ławkach to bardzo uważajcie bo są piekielnie gorące:)










Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza